Obejrzenie jakiegoś spektaklu więcej niż raz może wydawać się bezsensu, lecz ma swoje zalety. Można zobaczyć innych aktorów lub porównać grę tych, co już się widziało. Ja właśnie lubię czasami zobaczyć jakichś spektakl po raz kolejny. Tym razem trafiło to na „Gorączkę Sobotniej Nocy” w reż. Tomasza Dutkiewicza. 








 W wielkim skrócie, o czym jest spektakl: 

Tony Manerro, pracownik sklepu z farbami, wieczorami wywija w klubie Odyseja 2001 na parkiecie. Marzy mu się wygrana w konkursie tanecznym, pierwotnie jego partnerką ma być Annette, lecz w pewnym momencie poznaje Stephanie i to właśnie z nią bierze udział w tym konkursie.



Krzysztof Wojciechowski, o ile za pierwszym razem jakoś nie za bardzo mi się podobał, to tym razem udało mu się podbić moje serce. W tym podejściu Krzysiek lepiej pokazał realia „typowego nastolatka”, który buntuje się przeciw wszystkiemu i wszystkim. Przez te kilka miesięcy zauważyłam, że bardziej wczuł się w postać i bardziej się w niej rozwinął, co bardzo zapulsowało przy odbiorze. Z Sebastianem Wisłockim w roli jednego z członków zespołu „The Faces” Double J'a, jest identyczna sytuacja co Krzyśkiem. Też za pierwszym razem nie porwał mnie, zabrakło mi jakiegoś powera, lecz tym razem, po prawie rocznej przerwie, mogę powiedzieć, że miał w sobie to, czego mi zabrakło przy pierwszym razem. Tym razem był Double J'em takim jak wyobrażałam, pełen powera, a zarazem luzu. Maja Gadzińska w roli Annette, jak z resztą w każdej innej roli, była cudowna, jej głos i talent wgniotły w fotel i też zauważyłam, że bardzo się w tej roli rozwinęła. Beata Kępa była bardzo porównywalna, wręcz tak samo dobra co Agnieszka Przekupień w roli Stephanie. Kasia Kurdej jako piosenkarka pod względem głosu bardziej mnie do siebie przekonała niż Karolina Trębacz, niemniej jednak pod względem aktorskim w tej roli obydwie są świetne. Paweł Czajka w roli Joe, a także Arek Borzydyński w roli Bobbiego C nie zachwycili mnie za bardzo jak ich poprzednicy, czyli Tomek Bacajewski (Joe) oraz Maciek Podgórzak (Bobby C)




Czy poszłabym na to trzeci raz? Raczej tak. Czy chciałabym zobaczyć tych samych aktorów? Niektórych tak, lecz w pierwszej kolejności tych, których jeszcze nie widziałam. Czy polecam? Oczywiście i to z całego serca i całym swoim ciałem i duszą. Kto jeszcze nie był, to niech naprawdę idzie, bo jest warto, mówię to z czystym sumieniem.

A jakie są wasze wrażenia? Byliście? Podzielcie się tym w komentarzach.

Brak komentarzy: