Od czasu do czasu lubię sięgnąć po książki, które poruszają dość trudne, dające do myślenia tematy. Najczęściej z dziedziny filozofii, psychologii czy też socjologii. Do takich na pewno można zaliczyć książkę Patricii Delahaie pt. Jak być córką swojej matki i nie cierpieć. 

O tym, jakie są moje odczucia po przeczytaniu tej książki w dalszej części.

Na początek pokrótce, o czym opowiada książka.

Relacje matek z córkami przepełnione są zazwyczaj miłością, zrozumieniem i przyjaźnią. Czasem jednak jest to układ pełen cierpienia i rozczarowań. Jak być córką swojej matki i nie cierpieć to książka o takich właśnie złych relacjach. Uświadamiająca źródło problemu, ucząca, jak przezwycięża brak porozumienia z rodzicem i wzajemne pretensje. 

To książka dla wszystkich kobiet, zarówno matek, jak i córek. Książka, która pozwoli rozumieć się coraz lepiej. Książka, po przeczytaniu której wszystko ma szanse ułożyć się na nowo. Bez złości, odrzucenia i nienawiści. 

(opis książki pochodzi z tyłu okładki).

Jak być córką swojej matki i nie cierpieć (lifestyle girl)


Jeszcze kilka słów o samej autorce. 


Patricia Delahaie urodzona 5 maja 1954 w Paryżu. Socjolog z wykształcenia, natomiast dziennikarka z zawodu. Autorka programów telewizyjnych, Regularnie pisząca do prasy kobiecej o związkach międzyludzkich i miłości. 

Autorka m.in. książek Jak uniknąć toksycznych związków czy Jak być córką swojej matki i nie cierpieć.

(opis pochodzi z tyłu okładki i francuskiej Wikipedii).

Jak być córką swojej matki i nie cierpieć - Patricia Delahaie (lifestyle girl)

Jak być córką swojej matki i nie cierpieć - Patricia Delahaie (lifestyle girl)




Jakie są moje odczucia po przeczytaniu tej książki?

Jak być córką swojej matki i nie cierpieć jest książką, która została stworzona na podstawie badania przeprowadzonego przez autorkę z 52 kobietami. Kobiety te są w różnym wieku, mają różne doświadczenia, przeżycia. Niemniej jest jedna rzecz, która je łączy — cierpią przez swoją matkę. 

Jest ona podzielona na trzy części plus przedmowa, wstęp oraz zakończenie. 

Część pierwsza — Niezaspokojona tęsknota za matką — opiera się na opisie matek bohaterek badania i ich wad/ krzywd, które wyrządziły. Jednocześnie autorka książki stara się dociec przyczyny takiego zachowania ze strony matek.

Część druga — Oczekiwania wobec matek — opiera się na pokazaniu cierpienia bohaterek i tego, czego jako dzieci czy nawet już jako osoby dorosłe oczekują od swoich matek. Tutaj również autorka stara się dociec i wytłumaczyć zachowania tylko tym razem córek. 

Część trzecia — O utworzeniu nowej relacji — pokazuje, jak z tego cierpienia można się „wyleczyć”.

Jak być córką swojej matki i nie cierpieć - Patricia Delahaie (lifestyle girl)



Jak być córką swojej matki i nie cierpieć nie jest na pewno łatwą książką i nie każdemu ona przypadnie do gustu. Wynika to raczej z tego, że opiera się ona głównie, jak nie w całości na wątkach psychologiczno-socjologicznych. 

Sama, czytając tę książkę, byłam niekiedy zmęczona nią i sądziłam, że nie dam rady jej skończyć. 

Plusem tej książki na pewno jest to, że pozwala ona zrozumieć mechanizmy, które zazwyczaj kierują matkami. Dodatkowo pokazuje, że to nie my jesteśmy odpowiedzialne za nasze cierpienie z okresu dzieciństwa. Za to w przypadku tej książki odpowiadają matki (niemniej ojcowie też nie są bez winy).

Dzięki tej książce można odnaleźć drogę/sposób na pozbycie się demonów przeszłości i zacząć żyć pełną piersią. 

Dużym atutem tej książki jest fakt, że zawiera (oprócz historii bohaterek i spostrzeżeń autorki) dużo odwołań do dzieł innych autorów. W większości są to filozofowie, antropolodzy, socjolodzy, psycholodzy czy psychoterapeuci. Dzięki temu mam wrażenie, że jeszcze łatwiej jest zrozumieć to wszystko, co opisuje autorka książki. 

Jak być córką swojej matki i nie cierpieć - Patricia Delahaie (lifestyle girl)



Tę książkę mogę całym sercem polecić każdej kobiecie. Nawet pomimo tego, że jest ona dość trudna. Pozwoli ona zrozumieć więcej, lepiej w relacjach dziecko-rodzic i odwrotnie.

A wy mieliście już do czynienia z tą książką?


2 komentarze: