Niektóre książki czyta się z łatwością, do niektórych trzeba dojrzeć. W tej drugiej grupie znajduje się u mnie Przedwiośnie Stefana Żeromskiego, które niedawno miałam okazję przeczytać. Obecnie jedna z mniej ciekawych i wciągających książek, jakie przyszło mi czytać w okresie szkolnym. 

O czym jest? Jakie są moje wrażenia po jej przeczytaniu? O tym w dalszej części tekstu


Zanim przejdę do opisu książki, kilka słów o autorze.

Stefan Żeromski - (ur. 14 października 1864 w Strawczynie, zm. 20 listopada 1925 w Warszawie) – polski prozaik, publicysta, dramaturg; pierwszy prezes polskiego PEN Clubu. Czterokrotnie nominowany do Nagrody Nobla w dziedzinie literatury (1921, 1922, 1923, 1924). Jeden z najwybitniejszych pisarzy polskich w historii.

Stefan Żeromski był znany również pod pseudonimami Maurycy Zych, Józef Katerla (panieńskie nazwisko matki) i Stefan Iksmoreż (ananim). Ze względu na zaangażowanie społeczne nazwany był „sumieniem polskiej literatury” lub „sumieniem narodu".

Żeromski Przedwiośniem otarł się o nagrodę Nobla. Ostatecznie przegrał „walkę” z Chłopami Władysław Reymonta.


Ważniejsze dzieła:

Dzienniki (1953 – 1956*
Ludzie bezdomni (1900*
Przedwiośnie (1924*
Siłaczka (1895*
Syzyfowe prace (1897)*
* Data wydania

( Źródło Wikipedia)


O czym jest książka?

Przedwiośnie — jest to ostatnia powieść Stefana Żeromskiego. Prezentuje ona panoramiczny obraz państwa polskiego odradzającego się po 123 latach niewoli. Jest to powieść realistyczna o tematyce społeczno-obyczajowej.

Żeromski głównym bohaterem swojego utworu o młodej ojczyźnie uczynił równie młodego człowieka. Jest nim Cezary Baryka. Powieść ukazuje tylko pierwsze 20 lat bohatera. Jest to jednakże okres dość dramatycznych wydarzeń w życiu Baryki.

Czaruś, rozpieszczony jedynak, dorasta w Baku. Tam zastaje go wybuch rewolucji bolszewickiej. Początkowo jej entuzjasta, z czasem zostaje zmuszony do uczestnictwa w prawdziwym piekle. Udaje mu się jednak z niego wyrwać. Uwiedziony ojcowską wizją „szklanych domów”, postanawia wrócić do kraju swych przodków. Mity z rzeczywistością może skonfrontować już na granicy.

(Źródło Zielona Sowa)



Książka jest podzielona na 3 rozdziały plus taki mały podrozdział nazwany Rodowód.

Z podrozdziału nie dowiemy się niczego więcej niż o rodowodzie Czarka Baryki. Nie byłoby w nim nic szczególnego, gdyby nie fakt, że ma dość duże znaczenie w kontekście całej książki i zachowań głównego bohatera. 

Pierwszy rozdział, czyli Szklane domy opowiada przede wszystkim o przemianie społecznej i ideologicznej głównego bohatera. Pokazuje jego zachwyt rewolucją komunistyczną zapoczątkowaną przez bolszewików. 

Nawłoć - drugi rozdział książki tak naprawdę mógłby być oddzielną książką, ze względu na to, iż ukazuje bardziej życie miłosne Baryki niż dzieje historyczne. 

Pokazuje, jak młody osamotniony człowiek znów czuje się kochany, ważny dla kogoś. Co więcej, dzięki półtorarocznemu pobytowi Czarusia w Nawłoci można poznać życie szlacheckie rodziny Wielosłaskich i beznadziejną sytuację chłopów mieszkających w okolicach ich dworku. 

Trzeci i ostatni rozdział, czyli Wiatr od wschodu jest dialogiem wręcz wojną dwóch opozycyjnych sobie ugrupowań, których pośrednikiem jest Baryka. 

Do jednego należy Szymon Gajowiec. Jest on zwolennikiem tworzenia się niepodległego państwa polskiego, walki polskich żołnierzy, tego, co robi Piłsudski czy Paderewski. Natomiast do drugiego należy m.in. Antoni Lulek. Jest negatywnie nastawiony do Polski, popiera bolszewików, osądza za wszystkie złe rzeczy burżuazje. 





Jakie są moje wrażenia po jej przeczytaniu?


 Jako że jestem osobą, która uwielbia historie to wszystkie nawiązania do niej (I Wojna Światowa, Wojna polsko-bolszewicka, rewolucja w Rosji i niepodległość Polski) było dla mnie miodem na serce. Jednak mam świadomość, że nie wszystkich taka tematyka zachwyci, bo faktycznie nie jest ona najłatwiejsza i najciekawsza. 

Szczerze powiedziawszy sama historia Czarka Baryki, jego wzloty i upadki, czy też problemy na różnych płaszczyznach jakoś nie zachwyciły mnie. Być może wynika to z faktu, że w przeciągu nawet samego liceum przeczytałam dość sporo książek, w których skupiano się na podobnych zagadnieniach. 

Przedwiośnie Żeromskiego jest książką, do której na pewno muszę dojrzeć i przeczytać ją jeszcze raz za kilka lat. Pod względem czytania nie należy ona do najłatwiejszych, ale zdecydowanie łatwiej i szybciej się ją czyta niż np.  Ferdydurke Witolda Gombrowicza




Ciężko jest mi jednoznacznie stwierdzić, czy ta książka mi się podobała, czy nie. Jest to powieść, która obecnie nie była zbyt ciekawa i interesująca pod względem historii głównego bohatera, ale od strony typowo historycznej już tak. 

Ta książka na pewno ma swój urok m.in. wynikający z niecodziennego tematu w literaturze, jakim była rewolucja komunistyczna w Rosji. Nie bez powodu została nominowana do nagrody Nobla. 

Nawet pod względem tej nagrody i wątków historycznych polecałabym przeczytać ją każdemu.


4 komentarze:

  1. Tematyka powieści trudna, dlatego faktycznie warto do niej kiedyś wrócić... Być może zmienisz zdanie...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Możliwe, że po przeczytaniu za jakiś czas zmienię zdanie

      Usuń
  2. Powiem szczerze, że zaskoczyłaś mnie tym wpisem :) Przedwiośnie czytałam wieki temu i nie wiem czy mogłabym się zdecydować na nią ponownie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja możliwe, że kiedyś wrócę, ale tego nie wiem, bo wiem jak trudno jest wrócić.

      Usuń